- Tak się nie robi! To grozi szokiem termicznym! - krzyczy Anzelm, lecz zaraz potem wraca do roli i dopytuje się, jak się tu znalazł. Mówisz mu, że jeżeli zna takie trudne słowa, to sam powinien wiedzieć. Anzelm mruczy pod nosem Epilepsja, psiamać!. Wciąż siedzi na podłodze. Podchodzisz do niego i głaszczesz go po mokrych włosach, demonstracyjnie nie zwracając uwagi na żołnierzy. Ci, zakłopotani, po chwili wychodzą. Uśmiechasz się do Anzelma i mrugasz, że to taka gra. On, naburmuszony, mówi tylko Przynieś mi chociaż ręcznik!. Przynosisz. On wyciera sobie głowę, mamrocze Dzięki Jadwigo.
Ty zaś teraz, Anzelmie
Ponieważ jesteś zdenerwowany, bez słowa wychodzisz na egzamin.
Pytasz: A czy po egzaminie zastanę tu panią?.