- Po egzaminie? On chyba długo trwa. Nie obiecuję, że będę czekała, ale może pan sprawdzić. Ucieszyłabym się, tylko naprawdę ten dzień zrobił się taki trudny, że sama nie wiem, czy nie zamknę lokalu wcześniej niż zwykle. Nie wiem, bo nie mam siły. Przepraszam cię, Anzelmie. Nie mogę nic obiecać, ale przyjdź i sprawdź, jak się wieczorem sprawy będą miały.
Pragnąłbyś jeszcze coś powiedzieć, lecz zamiast tego nerwowo spoglądasz na zegarek i dostrzegasz, że już niewiele czasu ci zostało. Żegnasz zatem Jadwigę i idziesz na egzamin.