Patrzysz na numer policyjnego auta, na żółto-siny kolor błota na bieżnikach. Nakładasz te informacje na mapę i widzisz, gdzie ten samochód będzie miał najbliżej do granic miasta i spowrotem. Nie wiesz, co zrobisz z tą wiedzą, nie jesteś przyzwyczajony do tej straszliwej jasności osądu. Dociera też do ciebie, że Cyganka też musi dysponować tym osobliwym darem - inaczej jakim cudem by cię mogła oskarżyć? Skąd by wiedziała? Po chwili decydujesz:


Po prostu Idziesz dalej.

Krzyczysz: Czekaj wieczorem przy szosie radzymińskiej. Tam cię wyrzucą, jestem tego pewien.