Młody Żyd nie pozostaje ci dłużny - odpycha cię od stolika, uderzając w pierś otwartą ręką. Przez chwilę nie możesz oddychać, no tak, uświadamiasz sobie lądując na podłodze, dostałeś przecież w splot słoneczny. Tymczasem Żyd zwraca się w stronę stolika wojskowych którzy właśnie wstają i rzucają się w jego stronę. Jeszcze na moment spogląda w twoją stronę, a w jego oku pojawia się błysk zrozumienia. Trwa to tylko chwilę, bo zaraz jedną ręką wyciąga z kieszeni niewielki rewolwer, a w drugiej nie wiadomo skąd znajduje się zawiniątko gazet. Krzyczy:

Ani kroku dalej! Tak, wiem, bić chcecie, bo Polak wyznania mojżeszowego to nie jest dla was Polak, zwłaszcza jak mu się nie podoba, co z tym krajem robicie. I wy byście go chcieli... Ale nie, ja nie skończę jak Narutowicz. Siadać mi tam, pod ścianą! My sobie teraz grzecznie wyjdziemy, a panowie wojacy grzecznie tutaj zostaną. Muszą, no bo kto inny rozbroi moją bombę?

Mówiąc to, groźnie potrzasa zawiniątkiem gazet, a następnie demonstracyjnie kładzie je na stoliku. Za kontuarem Jadwiga blednie jak ściana, tobie żołądek podchodzi do gardła. Socjaliści w pośpiechu wybiegają z kawiarni, cały czas osłaniani przez młodego Żyda.


Kontynuuj