- To, czego się spodziewałam: bójka, prowokacja! Pan naprawdę nie widział, że dawałam panu znaki? Ja wiem, że to jest wszystko ładne i szlachetne, co towarzysze mówili przy stoliku, sama się nieraz z chęcią przysłuchuję. Ale dziś nie był dzień na przysłuchiwanie się, trzeba było jakoś zareagować... Chociaż po prawdzie nie wiem nawet jak.

W każdym razie pan tutaj leży taki poturbowany, martwię się trochę. Tak, własnie o pana. I co my teraz z panem zrobimy?


Muszę chwilę odpocząć, poza tym nic mi nie jest. Proszę po prostu pozwolić, abym tutaj posiedział. Obiecuję, że nie będę sprawiał więcej kłopotów.

Nic mi nie jest, w dodatku muszę iść na egzamin - mówisz uprzejmie i kierujesz się ku wyjściu.