Jadwiga krzyczy, że trzeba ci pomóc. Szkoda, że nie możesz śledzić jej twarzy, na pewno byłoby to piękne widowisko, w końcu przed chwilą grała jak rasowa aktorka. Teraz jednak po pierwsze leżysz i się ślinisz, po drugie tłuczesz piętami o podłogę. Po chwili cichniesz. Silne ręce chwytają cię i niosą na zaplecze, a potem kładą na wysłużonym dywanie. Chciałbyś powiedzieć, że są kretynami, ponieważ położyli cię na plecach, i gdybyś rzeczywiście był epileptykiem, który podczas napadu stracił przytomność, to mógłby cię udusić własny język.


Podnosisz się i mówisz im o tym.

Leżysz spokojnie, czekając aż Jadwiga załatwi sprawę z żołnierzami.