Stróż kiwa głową, zadowolony przynajmniej z tego, że nagle zacząłeś szanować jego robotę. Pewnie, że wolałby cię widzieć w szeregach organizacji, ale tak naprawdę się tego nie spodziewał. Dość, że go zacząłeś traktować jak człowieka, któremu można powierzyć jakieś zadanie. Odchodzi, dotykając daszka swojej czapki tak, jakby salutował. Ty zaś
Cofasz się do kamienicy, abyporozmawiać z Jerzym.