Do gmachu Akademii przybyłeś trochę przed czasem. W twojej krwi wciąż cyrkuluje podany przez Jerzego narkotyk. Nie wiesz, na czym polega jego oddziaływanie na mózg, ale fakt pozostaje faktem: myślisz sprawniej i widzisz więcej niż przeciętny człowiek. Twój racjonalizm zbuntowałby się na sugestię, jakobyś postrzegał także rzeczy dla zmysłów niedostępne, lecz teraz, zapytany, co sądzisz o tej kwestii, odrzekłbyś tylko "Nie wiem". Bo naprawdę nie wiesz.W dodatku w charakterze ostrzeżenia wyświetla ci się w głowie, niby w kinematografie, scena w której Jerzy wypluwa z siebie kolejne podejrzenia, jedno bardziej absurdalne od drugiego. Czy gdybyś co dzień zażywał jego preparat, też zmieniłbyś się w paranoika? Czy może to tylko osobnicze predyspozycje współlokatora pchają go w objęcia szaleństwa tak nieznacznie, że on sam nie jest władny tego zauważyć? Nie wiesz. I jakoś nie wyobrażasz sobie, żeby ktokolwiek zebrał grupę kontrolną i mógł twą hipotezę potwierdzić bądź obalić. Czujesz lekkie zdenerwowanie.
Nie tracąc czasu, wchodzisz do auli.
Idziesz w stronę kantyny.
Zaglądasz do bocznego korytarza, skąd docierają do ciebie jakieś głosy.