Jadwiga spogląda na ciebie. Jej źrenice powiekszają się do rozmiaru drogich czarnych diamentów, o jakich czytywałeś w awanturniczych romansach, i zaraz potem zmniejszają się do rozmiaru łebka od szpilki. Przychodzi ci na myśl, że chciałbyś się w te oczy wpatrywać częściej - ale nie pora na to. Na razie najważniejsze jest, aby nikomu nic złego się nie stało, wliczając w to ją.
Szybko lustrując wzrokiem pomieszczenie, Jadwiga pyta rzeczowo: "Których mam zawołać?". Ty odpowiadasz:
Jadwiga chwyta cię za ramię. Rozumiesz, że jest to sygnał do rozpoczecia akcji. Teatralnie osuwasz się na podłogę.