Jadwiga krzyczy, że trzeba ci pomóc. Szkoda, że nie możesz śledzić jej twarzy, na pewno byłoby to piękne widowisko, w końcu przed chwilą grała jak rasowa aktorka. Teraz jednak po pierwsze leżysz i się ślinisz, po drugie tłuczesz piętami o podłogę. Po chwili cichniesz. Silne ręce chwytają cię i niosą na zaplecze, a potem kładą na wysłużonym dywanie. Chciałbyś powiedzieć, że są kretynami, ponieważ położyli cię na plecach, i gdybyś rzeczywiście był epileptykiem, który podczas napadu stracił przytomność, to mógłby cię udusić własny język. W dodatku w tej pozycji twarz masz odsłoniętą i dalej musisz grać nieprzytomnego. Musisz, ponieważ Jadwiga kazała cię pilnować, mówiąc, że musi zamknąć kawiarnię.
Leżysz i przypomina ci się ogłoszenie z "Kurjera": Zakład pogrzebowy poszukuje mężczyzny do spoczywania w trumnie na wystawie w charakterze denata. Własne żałobne ubranie i czarne lakierki mile widziane. Tylko poważne oferty! Już wiesz, że byś się do tej pracy nie nadawał.
Nie masz żadnego wpływu na tę sytuację. Możesz najwyżej odczekać godzinę, a potem symulować powrót do przytomności. Możesz co najwyżej posłuchać, o czym gadają żołnierze. Tymczasem Jadwiga...