Nie widzisz pięści ani nie wiesz, który uderzył. Nie wiesz też, czy to przypadek, czy instynktowna reakcja, czy może nagła, świadoma decyzja, po której jednak w pamięci nie został żaden ślad, bo tak skutecznie wymazały ją dziejące się błyskawicznie dalsze wydarzenia, ale przewracasz się wojskowym prosto pod nogi. Oni klną, przeskakując przez ciebie. Od strony, gdzie siedzieli socjaliści, słyszysz straszny hurgot - to zwalisty dziennikarz przewrócił stolik, aby się nim odgrodzić od zagrożenia. Słyszysz, jak jeden z żołnierzy się przewraca. Podrywa się natychmiast, lecz grupka, którą chcieli zaatakować, jest już za drzwiami. Żołnierze po chwili wahania wybiegają za nimi. Wstajesz, otrzepujesz ubranie i wtedy napotykasz wzrok Jadwigi. Dziewczyna patrzy na ciebie z wdzięcznością i dziękuje za interwencję.


Mówisz: Ależ ja nic takiego nie zrobiłem, tylko przypadkiem stanąłem im na drodze.

Mówisz: Nie ma za co, nie powinni tak chodzić bezkarnie i bić ludzi.