Wracasz, dziękujesz żołnierzom za pomoc, mówiąc, że sytuacja już opanowana. Oni jednakże nie chcą wyjść. Pani z tym nieprzytomnym, taka sama, co będzie, jeśli zdarzy się coś złego? Nie spodziewałaś się takiego obrotu sprawy.


Jak chcą się panowie przydać, to proszę kupić mi trochę amoniaku, to go ocucę i nie będzie problemu.

Jakiego nieprzytomnego? - chwytasz dzbanek wody i niespodziewanie oblewasz głowę Anzelma.